Jesteś tutaj    /   Do czytania dzieciom    /   Ponadczasowe, niezapomniane    /   Baśnie braci Grimm    Drukuj
POLECAMY

 

Nowości

Przewodnika po Dobrych Książkach
 

Tomasz Samojlik/ Adam Wajrak

Las nieumarły


Clementine Beauvais

   Pasztety do boju


 

Grzegorz Kasdepke

Bodzio i pulpet


Jacob i Wilhelm Grimm "Baśnie"


Baśnie dla dzieci i dla domu



Tytuł: Baśnie dla dzieci i dla domu
Autorzy: Wilhelm i Jakub Grimm
Wydawnictwo: Media Rodzina, Poznań 2010
Liczba stron: tom I – 496, tom II - 488

 

Gdy mowa o książkach ponadczasowych i niezapomnianych, nie może zabraknąć Baśni braci Grimm. Znam je z dzieciństwa, a teraz czytam mojemu synowi (za jakiś czas pewnie pozna je również córka). Tego, ile jest różnych wersji tych niesamowitych opowieści, nie wie chyba nikt… Nie mam jednak wątpliwości (i jako dziecko też nie miałam), że najbardziej poruszające i wartościowe są te najbliższe oryginałowi. Dziś posługuję się dwutomowym wydaniem Baśni dla dzieci i dla domu wydawnictwa Media Rodzina, które z pełnym przekonaniem mogę też polecać innym.  Zawarte w dwóch tomach 200 baśni to w sumie ponad 900 stron, które nie pozostawią nas obojętnych na głęboki przekaz w nich zapisany. Nie ma tam co prawda kolorowych ilustracji, ale za to nie ma też żadnych cięć!

Dla tych, którzy jednak chcą pójść na mały kompromis z przyzwyczajeniem do świata obrazków, proponuję Baśnie braci Grimm tego samego wydawnictwa zawierające wybór 50 baśni z pięknymi ilustracjami Adolfa Borna.

Tak jak wspomniałam, są to baśnie znane mi z dzieciństwa, a jakiś czas temu odkryte od nowa. Dziś z perspektywy dorosłej osoby mogę śmiało powiedzieć, że mamy tu do czynienia z dobrą literaturą, dziedzictwem kulturowym, a jednocześnie z przekazem, który rozwija nas wszechstronnie, bo estetycznie i kulturowo, ale też osobowościowo. Dla mnie jako dla dziecka była to przede wszystkim wspaniała przygoda z wyobraźnią, przenoszenie się w świat zaczarowany pełen niesamowitych wydarzeń. Jakoś tak się działo, że baśnie te wnosiły wiele radości, optymizmu, pouczały mnie niejako, że nieważne co się teraz dzieje, to wszystko dobrze się skończy. Dziś wiem, że to podstawowa cecha dobrej baśni. Baśń musi nieść otuchę, a więc pokazywać, że trud się opłaca, czasem trzeba się namęczyć, ale szczęście jest możliwe. Czyż to nie jest cenny przekaz dla dziecka, które wyrusza w swoją podróż przez życie? Czyż to nie przekonanie, którego nam często brakuje i warto by było je w sobie wskrzesić – zapytam retorycznie?

Nie bójmy się zakończeń, jakie znajdujemy w Baśniach braci Grimm. Zauważyłam, że często przerażają one dorosłych, a niezmiernie cieszą dzieci. Nie pamiętam, abym w dzieciństwie skupiała się jakoś szczególnie na tym, co spotkało negatywne postacie. Ważne było to, że główny bohater dostaje na koniec wszystko, co najlepsze. Zwracam się do dorosłych: to są dobre zakończenia! Bohater, który odbył swoją (często dosłownie) trudną drogę z szeregiem przygód, przeszkód, wiele razy przeżywał strach, a nawet musiał bać się o swoje życie, otrzymuje zasłużoną nagrodę: miłość, królestwo, skarby, a przede wszystkim żyje długo i szczęśliwie. Natomiast wróg (np. zła macocha) ponosi zasłużoną karę, ginie w większych lub mniejszych męczarniach. W baśniach nie chodzi o promowanie okrucieństwa, jak mogłoby się wydawać, a jedynie o sprawiedliwość i poczucie bezpieczeństwa tak ważne dla rozwoju dziecka. Ten, który zagrażał bohaterowi, ginie, a więc przestaje stanowić niebezpieczeństwo i to jest najważniejsze. Stąd właśnie radość dzieci słuchających zakończenia baśni. Warto też uświadomić sobie, że aby dojrzeć do poziomu moralności opartej na wybaczaniu, wielkoduszności, najpierw trzeba przejść etap sprawiedliwości. To wiąże się z tym, że abyśmy nauczyli się dawać, musimy najpierw dostać; musimy coś mieć, żeby móc się podzielić. Dziecko potrzebuje poczucia, że jest sprawiedliwość i nie zostanie ukarane za nic, potrzebuje wiary, że dobro zwycięża zło (a więc potrzebuje zakończeń opowieści takich, jakie są u braci Grimm).

Czytajmy Baśnie, dajmy się ponieść tworzonemu przez nie nastrojowi. Korzystajmy z mądrości dzieci, nieskażonej jeszcze nadmierną socjalizacją. Niech będą naszymi przewodnikami i jeśli trzeba, to przeczytajmy daną baśń po raz dwudziesty piąty, widocznie jest w niej coś szczególnie cennego. Dzieci często proszą o powtarzanie ulubionej bajki wiele razy, a niektórych nie chcą już słuchać po raz kolejny, czasem nawet nie mają gotowości poznać całej baśni. Obserwując reakcje mojego syna na czytane baśnie, jestem w pełni przekona, że dziecko wie, co jest dla niego dobre i na dany moment potrzebne.

Polecam wszystkim, dużym i małym, wejście w świat Kopciuszka, Śnieżki, Roszpunki, Czerwonego Kapturka czy Paluszka albo Jasia i Małgosi. Zachęcam też do odkrycia baśni może mniej znanych, ale także pięknych i wartościowych. Mojego syna zafascynowały na przykład: Żabi król, Braciszek i siostrzyczka, Trzy piórka, Duch w butelce, O wilku i siedmiu koźlątkach, Śnieżynka i Różyczka albo Królowa pszczół.

Katarzyna Dobryniewska, mama Karola i Karoliny

 

Autorka prowadzi blog:

Projekt zrealizowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Projekt graficzny strony: Anita Głowińska; wykonanie: InforpolNET